„Pachnidło: Historia mordercy” (2006) – długa recenzja filmu
Wstęp – adaptacja, która wydawała się niemożliwa
„Pachnidło: Historia mordercy” to ekranizacja kultowej powieści Patricka Süskinda z 1985 roku, uznawanej za jedno z najważniejszych literackich dzieł XX wieku. Już sama książka była wyzwaniem – opowieść, w której główną rolę odgrywa zmysł węchu, wydawała się niemożliwa do przeniesienia na ekran. Jak bowiem pokazać zapach w medium wizualnym?
Za reżyserię wziął się Tom Tykwer, niemiecki twórca znany z takich filmów jak „Biegnij, Lola, biegnij” (1998) czy późniejsze „Atlas chmur” (2012). Czy udało mu się oddać hipnotyzującą, mroczną atmosferę książki? Czy film sprostał oczekiwaniom fanów literatury i krytyków?
Fabuła – historia obsesji i zbrodni
Film przenosi nas do XVIII-wiecznej Francji, gdzie poznajemy Jean-Baptiste’a Grenouille’a (Ben Whishaw) – chłopca urodzonego na targu rybnym, porzuconego przez matkę i wychowanego w sierocińcu. Od pierwszych dni życia wyróżnia się niezwykle wyostrzonym zmysłem węchu. Każdy zapach zapisuje się w jego pamięci, każdy zapach go definiuje – i to właśnie ta zdolność staje się dla niego zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem.
Dorastając, odkrywa, że jego największym marzeniem jest stworzenie doskonałego zapachu, który da mu władzę nad ludźmi. Gdy przypadkiem odkrywa, że ludzkie ciała również wydzielają aromaty, które mogą być zatrzymane, jego fascynacja zamienia się w obsesję. Aby zdobyć idealny zapach, zaczyna mordować młode, piękne kobiety, których zapach chce zakonserwować.
W jego losach kluczową rolę odgrywają dwie postacie:
Giuseppe Baldini (Dustin Hoffman) – podupadający perfumiarz, który uczy Grenouille’a sztuki perfumiarstwa, nie zdając sobie sprawy, kogo ma przed sobą.
Antoine Richis (Alan Rickman) – ojciec jednej z potencjalnych ofiar, który jako jedyny zaczyna podejrzewać, że w ich mieście działa seryjny morderca.
Największą obsesją Grenouille’a staje się Laura Richis (Rachel Hurd-Wood) – dziewczyna o niepowtarzalnym zapachu, który ma być zwieńczeniem jego perfumowego arcydzieła.
Postać Grenouille’a – potwór czy ofiara?
Jean-Baptiste Grenouille to jeden z najbardziej nietypowych bohaterów filmowych. Jest odludkiem, niemal pozbawionym ludzkich emocji, a jednak nie możemy oderwać od niego wzroku. Ben Whishaw stworzył fascynującą kreację – jego Grenouille jest jednocześnie odpychający i hipnotyzujący, przerażający, ale i w pewnym sensie tragiczny.
W przeciwieństwie do wielu klasycznych filmowych morderców, Grenouille nie zabija dla przyjemności czy władzy, ale z powodu obsesji na punkcie piękna i sztuki. Jego zbrodnie są niemal rytuałami, a on sam zdaje się nie zdawać sobie sprawy z moralnych konsekwencji swoich działań.
Czy Grenouille jest potworem? Czy może to świat, który nigdy go nie zaakceptował, uczynił go tym, kim się stał?
Klimat i wizualna maestria
Jednym z największych atutów filmu jest jego wizualna strona. Tom Tykwer z niezwykłą dbałością o detale oddał brud i piękno XVIII-wiecznej Francji – od śmierdzących ulic Paryża, przez bogate rezydencje, aż po zapierające dech w piersiach krajobrazy Grasse, miasta perfum.
Zdjęcia autorstwa Franka Griebe (stałego współpracownika Tykwera) to majstersztyk – pełne kontrastów, mroczne, a zarazem zmysłowe. Kamera często podąża za bohaterem w sposób niemal hipnotyczny, ukazując świat widziany „nosem” Grenouille’a.
Muzyka – emocjonalne dopełnienie obrazu
Ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Reinholda Heila, Johnny’ego Klimka i Toma Tykwera (tak, reżyser współtworzył muzykę!) idealnie dopełnia atmosferę filmu. Jest nastrojowa, niepokojąca, pełna barokowych motywów i wspaniale oddaje zarówno piękno, jak i grozę historii.
Wielkim atutem jest też umiejętne wykorzystanie ciszy – w kluczowych momentach filmu dźwięk niemal całkowicie zanika, co sprawia, że możemy jeszcze mocniej wczuć się w punkt widzenia Grenouille’a.
Najmocniejsze sceny filmu
Narodziny Grenouille’a – scena na targu rybnym, ukazująca chaos i brud Paryża, od razu pokazuje, że nie mamy do czynienia z klasyczną baśnią.
Nauka u Baldiniego – Dustin Hoffman wprowadza elementy czarnego humoru, a proces destylacji zapachów staje się fascynującym widowiskiem.
Pierwsze morderstwo – sposób, w jaki Grenouille odkrywa moc ludzkiego zapachu, jest jednocześnie piękny i przerażający.
Wielki finał w Grasse – jedna z najbardziej kontrowersyjnych scen filmu, w której Grenouille używa swojego perfumowego arcydzieła na tłumie, doprowadzając do masowej ekstazy.
Ostatnia scena – zakończenie, w którym Grenouille powraca tam, gdzie wszystko się zaczęło, to jedno z najbardziej poetyckich i tragicznych zakończeń w historii kina.
Czy film ma słabe strony?
Nie każdy widz polubi „Pachnidło”. Film jest powolny, pełen długich, kontemplacyjnych ujęć, a jego główny bohater jest niemal niemy przez większą część seansu. Nie ma tu klasycznej akcji, dialogów jest stosunkowo mało, a całość bardziej przypomina mroczną baśń niż typowy thriller.
Niektórzy krytycy zarzucali filmowi zbytnią dosłowność – tam, gdzie książka pozwalała na interpretację, film pokazuje wszystko wprost, nie pozostawiając miejsca na domysły.
Podsumowanie i ocena
„Pachnidło: Historia mordercy” to film wyjątkowy, hipnotyzujący, piękny i odpychający jednocześnie. To dzieło, które nie każdemu przypadnie do gustu, ale z pewnością zostaje w pamięci na długo.
Reżyser Tom Tykwer dokonał niemożliwego – udało mu się przenieść na ekran historię o zapachach, czyniąc ją wizualnym i emocjonalnym doświadczeniem. Ben Whishaw stworzył jedną z najbardziej niepokojących i jednocześnie fascynujących ról w historii kina.
To nie jest łatwy film, ale jeśli dacie mu szansę, poczujecie zapach śmierci, obsesji i piękna, jakiego jeszcze w kinie nie było.
Ocena: 9/10 – arcydzieło wizualne, które zasługuje na uwagę.